niedziela, 14 listopada 2010

Cztery: Srebrnowłosy jegomość i poszukiwanie materii

- Uciekaj - szepnął Cloud i szybko ruszył na nieznajomego. "Jasne, tylko gdzie? Nie znam miasta" - pomyślałam i jedynie co zrobiłam, to schowałam się za jakimiś pudełkami i zaczęłam obserwować blondyna. Nieznajomy też podszedł bliżej i wyciągnął katanę. Nie widziałam jego twarzy. Ubrany jak ninja, ruszył na Cloud'a. Ten zrobił unik i wykręcił piruet zamachując się na gościa w czerni. Tamten jednak zablokował cios i ciął kataną w brzuch blondyna. Streife odskoczył  i ukucnął obserwując nieznajomego. Uśmiechnął się i wykonując salto w powietrzu, zerwał mu kaptur i znalazł się za nim. Ujrzałam srebrne, krótkie włosy. Ów gość tylko się cicho zaśmiał i znów zaatakował, tym razem jakby z furią. Cloudowi jednak udawało się ciosy odparowywać i z równą szybkością zadawać je srebrnemu. Walczyli tak przez jakieś półgodziny, gdy usłyszałam wycie syreny. Obaj jak na zawołanie przerwali walkę i srebrnowłosy zmył się tak szybko jak się pojawił. Cloud podszedł do mnie i popatrzył dziwnie. Zauważyłam krew na ramieniu.
- Chodźmy stąd, zaraz zjawią się służby porządkowe - szepnął podając mi rękę bym wstała. - Czemu nie uciekłaś stąd? - zapytał po chwili, gdy oddaliliśmy się od kawiarenki.
- Niby dokąd miałam uciekać, jak nie znam miasta, co? - prychnęłam
- Aaa, zapomniałem - mruknął. - Wybacz.
- Jesteś ranny - stwierdziłam niż spytałam. - Pokaż.
- To tylko draśnięcie - uśmiechnął się na widok mej zatroskanej miny. - Cóż, zdarza się. Jednak Genesis będzie wściekły.
- Dlaczego? Nic się nie stało - wtrąciłam opatrując ranę.
- Zauważ, że zostaliśmy zaatakowani przez jednego ze srebrnowłosych. A co za tym idzie, to tu mają dziuplę i wiedzą o tobie. A to już nie jest dobrze - wyjaśnił skręcając w kolejną uliczkę. Zapadło milczenie. Nie myślałam, że aż tak to stanie się niebezpieczne. Sądziłam, że albo to wszystko to wytwór mojej wyobraźni, albo oni tak się zbijają. Teraz jednak wzięłam słowa Cloud'a na poważnie. Jedynie zaintrygował mnie ten gość, co mojego towarzysza zaatakował. Tak zawzięcie z nim walczył. Nie mogę zapomnieć jego wzroku, gdy przez króciutki momencik na mnie spojrzał. Ogarnęło mnie przeczucie, że już kiedyś się z nim widziałam, lecz nie potrafiłam tego umiejscowić w czasie. Po chwili uczucie to minęło, ustępując uldze, jaką poczułam, widząc niedawno poznane miejsce. Szybko się z nim oswoiłam i polubiłam. Cóż, chyba dlatego, że spotkałam tu życzliwych mi ludzi. Weszliśmy do domu od strony ogrodu Aeris. Nie było już prawie nikogo. Z salonu dobiegł nas  odgłos telewizora. Weszliśmy tam po cichu, by nie zwrócić uwagi, lecz po chwili przy moim uchu ktoś raptownie rzekł:
- Gdzie byliście? - na co ja wrzasnęłam przestraszona. Odwróciłam się. Za drzwiami stał mój brat. Widać było, że jest zły, choć tego nie okazywał.
- Eee... - nie wiedziałam od czego zacząć, bo z Cloudem nie ustaliliśmy żadnej wersji.
- A tak, poszliśmy się przejść - mruknął blondyn siadając na kanapie a nogi zakładając na stolik. Aeris popatrzyła na niego tak jakby miała go zaraz rozerwać. On jednak nie zwracał na nią najmniejszej uwagi, zajęty przeglądaniem programu telewizyjnego.
- Przejść? A nic więcej nie masz do dodania? - uparcie drążył Genesis nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Nie - zaprzeczył stanowczo mój towarzysz.
- Wiem, że walczyłeś z jednym z nich - oznajmił beznamiętnie czerwonowłosy, przenosząc wzrok na Clouda. Ten znieruchomiał na chwilę i popatrzył na swego rozmówcę. Milczał i czekał na reakcję mojego brata. Raptownie atmosfera w pokoju zgęstniała i ochłodziła się. Aeris widząc napięcie na ich twarzach, lekko szarpnęła mnie za ramię i wyprowadziła do kuchni.
- Nemesis, pomożesz mi przy kolacji. Niedługo zjawią się Tifa, Yuffie, Vincent i parę innych osób - zaproponowała uśmiechając się, tak by odwrócić moją uwagę od obu mężczyzn. Kiedy byłam zajęta robieniem kanapek, ona po cichu wyszła, by sprawdzić co się działo z Genesisem i Cloudem. Minutkę później wróciła zadowolona.
- Czy coś się stało? - spytałam.
- Nie - lecz nadal przyglądałam się jej. - Nie martw się. Nie biją się, tylko rozmawiają po cichu - dodała z wyraźną ulgą w głosie.
- Ty też się martwiłaś, co?
- Tak, wiesz, Cloud nie powinien ciebie zabierać tak daleko od domu. Mogło się wam coś stać. Nie wiadomo kim był atakujący?
- Nie wiem. To co udało mi się zauważyć, to jego srebrne włosy i - zawiesiłam głos w poszukiwaniu najodpowiedniejszego określenia. - I te oczy, wiesz, przez chwilę, gdy na niego patrzyłam, wydawało mi się,że gdzieś już się z nim spotkałam.
- Hm, pamięć będzie powracać. Raz więcej szczegółów sobie przypomnisz a raz mniej. To potrwa. Tymczasem, nie możesz opuszczać domu sama. Co najwyżej będziemy mogły iść jeszcze do baru 7th Heaven. To bar prowadzony przez Tifę. Poznasz ją dziś - odparła myjąc kubki. Znienacka drzwi do kuchni się lekko uchyliły w pojawił się Genesis. Miał nietęgą minę.
- Aeris, możesz nas chwilę pozostawić? - spytał przenikliwie patrząc na dziewczynę. Ona lekko kiwnęła głową i wyszła. Brat usiadł przy stole i gestem pokazał bym zrobiła to samo. No cóż, usiadłam przykładnie. Zapadło długie milczenie między nami. Jedynie co robiliśmy, to mierzyliśmy się spojrzeniami. Nie chciałam dać za wygraną, więc wpatrywałam się w jego oczy. Nie wyrażały żadnych uczuć. W końcu on cicho westchnął i odezwał się:
- Słuchaj, to co teraz powiem, niech nie pójdzie w świat. Rozumiesz co mam na myśli? Musisz zastosować się do pewnych reguł. Inaczej nikt ci nie będzie w stanie pomóc, gdy zajdzie taka potrzeba.
- Dobra, nie praw mi kazań jak matka - mruknęłam.
- Nie przerywaj mi. Wiedz, że tu jak i w tamtym świecie grozi ci niebezpieczeństwo. Nie dość, że srebrnowłosi się o tobie już dowiedzieli, to jeszcze Shin-ra też węszy - warknął. - Nie możesz się narażać, zrozum to. Od tej pory, nie możesz opuszczać domu bez mojej zgody. Wszystkie sprawy będzie załatwiał Cloud lub Vincent, nawet ja. Proszę cię o jeszcze jedno. Nie rób głupich rzeczy, w stylu, gadaj se zdrów a ja i tak wyjdę na miasto. Obiecujesz mi to? - zapytał wpatrując się we mnie. Nie mogłam odwrócić wzroku. Nic nie mogłam zrobić. Po prostu zahipnotyzował mnie.
- Zgoda - odparłam po chwili. - Ale ja nie mogę siedzieć bezczynnie w domu. Przecież będę kiedyś musiała poznać miasto i jego ciemne zakamarki.
- Ani mi się waż, nawet tak myśleć. Nie pozwalam!! - wykrzyknął i zerwał się z krzesła. Upadło, robiąc przy tym dużo hałasu. Natychmiast w pomieszczeniu zjawili się Cloud i Aeris, zwabienie hałasem.
- Nic się nie stało. Ona jest uparta i nic nie rozumie!! - zdenerwował się brat.
- Och, Genesis. Uspokój się. Wdech i wydech, wdech i wydech - mruknęłam. - Dobra, zastosuję się do waszych zaleceń - dodałam by udobruchać braciszka. Aeris pokręciła jedynie głową a Cloud tylko się leciutko uśmiechnął. Niebawem zadzwonił dzwonek do drzwi i po chwili w pomieszczeniu znalazło się trzy osoby. Vincenta rozpoznałam od razu po jego czerwonej pelerynie. Dziewczyny pierwszy raz widziałam, lecz pierwsza, z długimi włosami podeszła do mnie i z uśmiechem się przedstawiła.
- Cześć, jestem Tifa a to Yuffie, moja przyjaciółka - rzekła wyciągając do mnie dłoń, którą uścisnęłam. Yuffie tymczasem usiadła obok mnie i również uścisnęłyśmy sobie dłonie.
- Dobra, to trzymaj się Neme. Muszę lecieć - odparł brat i skierował się do wyjścia nim Aeris zaproponowała mu pozostanie. Tifa razem z Aeris zajęły się kuchnią a ja, Vincent i Yuffie udaliśmy się do salonu. Zastaliśmy tam Clouda oglądającego zawzięcie telewizor. Gdy nas zobaczył, skinął głową byśmy poszli w jego ślady. Trochę dziwnie się zachowywał, był jakiś milczący i pogrążony we własnych myślach. Pogadałam trochę z Vincentem i po bliższym zapoznaniu się z Yuffie, wyszłyśmy do ogrodu. Zaczynało się ściemniać, więc rozmawiałyśmy szeptem.
- Słuchaj, nie wiem jak ty, ale ja bym nie wytrzymała tu - mruknęła gdy wysłuchała mych żalów co do siedzenia plackiem w domu. - Genesis to czasem przesadza z tą ostrożnością.
- Tak?
- Nom, jak chcesz to mogłabyś się ze mną wybrać na wzgórza poza miasto. Muszę znaleźć kulki materii.
- Nie pozwolą mi na to - odparłam. - A co to są te kulki materii?
- Zapomniałam, że od niedawna tu jesteś. Patrz, pokażę ci jedną - rzekła wyciągając małą czerwoną kulkę. Zabłyszczała gdy ją dotknęłam. Przestraszona zabrałam rękę.
- Ooo, zareagowała na ciebie - zdziwiła się Yuffie. - Może jednak uda mi się ich przekonać byś mogła pójść tam ze mną. Coś mi się zdaje, że one będą na ciebie reagować tak jak ta - zaszeptała gorączkowo.
- Tak sądzisz? Można by spróbować - odparłam zachwycona pomysłem koleżanki. Jak dla mnie to nawet zaczęłyśmy się nieźle dogadywać. Ciekawe co na to inni powiedzą.
- Chodź, zimno już mi się robi - rzekła i ruszyłyśmy z powrotem do domu.


***
Oto i kolejny wpis z opowiadaniem. Myślę, że nie zniechęci was jego długość. Tak jakoś mnie wzięło i napisałam.
Co do kolejnego to może ukazać się za parę dni lub tydzień. Jeszcze zobaczę. A teraz zapraszam do komentowania.

7 komentarzy:

  1. Witam:) Ciekawie opisujesz walkę, poza tym rozdział mimo swej długości nie zanudza i to najważniejsze. Błędów ortograficznych się nie dopatrzyłam czego Ci gratuluję.
    Ps. Przepraszam z tą wpadkę na moim blogu i zapraszam już tym razem na właściwy rozdział.
    Komentarz jest krótki następny obiecuje bardziej szczegółowy. A teraz znikam bo mnie czas goni.
    Sara Cruel

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz Vadero.... Ja robię o niebo dłuższe wpisy i za każdym razem modlę się, żeby nie nudziły... xD Mam nadzieję, że są jednak choć trochę interesujące... Jak chcesz, to sama oceń. ;]
    A teraz wypiszę błędy, które znalazłam.
    1)" nas głos telewizora. " -> Głos..? Telewizory.. Mówią? xD Odgłosy, jeśli już. Ale głosy to zazwyczaj ludzie mają. Chyba że Varia ma schizofrenie paranoidalną. ;]
    2)" Za drzwiami stał mój brat." -> zaraz, zaraz, zaraz. Stop. Ona ma brata?! To jakoś było słabo zaznaczone w poprzednich rozdziałach. Bo ja nic o tym nie wiem O.O
    3)" po jego czerwonej i w strzępach pelerynie. " -> czy to po polsku wql jest? Coś składniowo pokiepściłaś. sugerowałabym takie wyjście :
    Fajne jest to, że Yuffie namawia Nemesis do złego >=3
    W rozdział wyszedł całkiem, całkiem. Postacie jakoś mi się dziwne podobają ;3
    Więc czekam na kontynuację. Oby jak najprędzej się pojawiła.
    Pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
  3. Za błędy {te głupie} to przepraszam, zdarza mi się, że pisząc nie patrzę na tekst i potem wychodzą banialuki. Będę bardziej na to uważać.
    A co do brata Nemesis to było o tym mowa. {przytoczę wypowiedź Genesisa:
    - " Vincent, ty zawsze musisz swoje trzy grosze wpieprzyć, co? - warknął Genesis, przysiadając obok mnie. - Zresztą jesteśmy rodzeństwem z Nemesis – dodał poklepując mnie po plecach."}
    Teraz widzisz. Ale postaram się pisać dokładniej, by nie było niedomówień i wielkich oczu czytelnika z takowego powodu.
    Pozdrawiam i dzięki, że wpadłaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście to nie znam fabuły FF ale z przyjemnością wgłębię się w twoje opowiadanie. Zaczyna się dość ciekawie. Będę czekać na kolejnego posta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj. Twój styl pisania wydaje się być obiecujący ale musisz jeszcze trochę nad nim popracować. O fabule na razie nie mogę zbyt dużo powiedzieć, jeszcze za słabo ją znam. Przyjemnie jest czytać o postaciach z Final Fantasy VII, ale mam do nich małe zastrzeżenie. Na razie są nieco... nijakie, nie widać ich wyraźnego charakteru, bądź nie odwzorowują tego z pierwowzoru. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich bohaterów, ale jednak. Nie martw się tym zbytnio, bo to dość częsty problem - sama tak kiedyś miałam.

    Pozdrawiam,
    Ynxanabell.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć Vadera :3
    Chciałam się spytać, kiedy następny rozdział ?
    Chciałabym zobaczyć, czy sa jakieś postępy, a jesli tak, to jakie. No i też chciałabym po prostu nową dawkę FF ^w^"
    Pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj, tu Yokai.
    Wkońcu udało mi się trafić do Twojego bloga. Dziękuje Ci bardzo, za komentarze na moim. Z tego, co napisałaś w pierwszym swoim wpisie lubisz odchodzić w inny świat. Też to lubię. piszesz barwnie i ciekawie. O błęgach nic nie mówię, nie dostrzegłam, ale sama wiesz, jak mi się zdarza pisać.
    Chcialabym się z Tobą podzielić nr gadu-gadu. Podam Ci w komentarzu na moim blogu, jeżeli oczywiście się zgadzasz.
    A zatem zapraszam do dalszego czytania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń