Heh, co byście powiedzieli na to, jakbyście się na prawdę przenieśli gdzieś do nieznanego miejsca? Padlibyście z wrażenia? Ja padłam. I to serio. A było to tak.
Szłam powolnym krokiem na uczelnię. Nie spieszyło mi się bowiem pierwsze zajęcia z gramatyki mieliśmy odwołane. Idąc tak nuciłam sobie jakąś melodię. Wtem coś pojawiło się na mej drodze. Gdy się zbliżyłam, zaczęło oślepiająco lśnić różnymi kolorami tęczy i później przybrało wygląd mgiełki. Przysłoniłam ręką oczy i chcąc wyminąć to coś, potknęłam się o wystającą płytę chodnika i jak na złość wpadłam właśnie w sam środek. Poczułam się bardzo dziwnie i sennie. Zakręciło mi się w głowie. Zemdlałam. Nie wiem ile czasu tak leżałam, ale gdy się obudziłam, co pierwsze zrobiłam to rozejrzałam się. "O jasna cholera" - żachnęłam w myślach. „Gdzie ja jestem? Co się stało? Co to wszystko znaczy?” Coraz więcej pytań pojawiało mi się w głowie, ale odpowiedzi wcale nie nadchodziły. Zerwałam się szybko z łóżka i podbiegłam do drzwi. Nie były zamknięte na klucz, więc wyjrzałam na zewnątrz. Usłyszałam jakieś przytłumione głosy dochodzące z dołu. "Porwali mnie!!" - wrzasnął głosik w mojej głowie. "Musisz się stąd jak najszybciej wydostać" - podpowiadał. Pomyślałam, że na prawdę już zaczynam tracić rozum. Wtem ktoś rzekł głośniej:
Szłam powolnym krokiem na uczelnię. Nie spieszyło mi się bowiem pierwsze zajęcia z gramatyki mieliśmy odwołane. Idąc tak nuciłam sobie jakąś melodię. Wtem coś pojawiło się na mej drodze. Gdy się zbliżyłam, zaczęło oślepiająco lśnić różnymi kolorami tęczy i później przybrało wygląd mgiełki. Przysłoniłam ręką oczy i chcąc wyminąć to coś, potknęłam się o wystającą płytę chodnika i jak na złość wpadłam właśnie w sam środek. Poczułam się bardzo dziwnie i sennie. Zakręciło mi się w głowie. Zemdlałam. Nie wiem ile czasu tak leżałam, ale gdy się obudziłam, co pierwsze zrobiłam to rozejrzałam się. "O jasna cholera" - żachnęłam w myślach. „Gdzie ja jestem? Co się stało? Co to wszystko znaczy?” Coraz więcej pytań pojawiało mi się w głowie, ale odpowiedzi wcale nie nadchodziły. Zerwałam się szybko z łóżka i podbiegłam do drzwi. Nie były zamknięte na klucz, więc wyjrzałam na zewnątrz. Usłyszałam jakieś przytłumione głosy dochodzące z dołu. "Porwali mnie!!" - wrzasnął głosik w mojej głowie. "Musisz się stąd jak najszybciej wydostać" - podpowiadał. Pomyślałam, że na prawdę już zaczynam tracić rozum. Wtem ktoś rzekł głośniej:
- Pójdę sprawdzić jak się ona czuje - odparł kobiecy głos.
- Dobra. Ja idę po resztę. Musimy to omówić - rzekł tym razem męski basowy głos.
Szybko schowałam się do pokoju. Wskoczyłam do łóżka i z bijącym sercem oczekiwałam nadejścia tej kobiety. Po chwili usłyszałam jak wchodzi po schodach. Cicho otworzyła drzwi. Znieruchomiałam pod kocami. Ona usiadła na krześle i lekko dotknęła mojego czoła. Miała zimną dłoń i taką delikatną skórę.
- Hm, gorączka trochę zelżała - szepnęła do siebie. W tym czasie, nagle otworzyłam oczy by jej się przyjrzeć. Gdy to zauważyła, podskoczyła lekko i potem uśmiechnęła się promiennie. Wstała i poodsłaniała okna. Było chyba już po południu.
- Jesteś głodna - stwierdziła gdy zaburczało mi w brzuchu. - Proszę, tu masz nowe i czyste ubrania. Łazienka jest za tamtymi drzwiami. Zaczekam za drzwiami – dodała, wskazując drzwi po mojej lewej stronie, w głębi pokoju i wyszła. Ja w tym czasie szybko umyłam się i przebrałam. Wychodząc wpadłam na nią uderzając klamką. Ona lekko się skrzywiła, lecz nic na to nie powiedziała. Zeszłyśmy do przestronnej kuchni. Nawet była dobrze wyposażona. Usiadłam przy stole, a ona uklęknęła i zaczęła szperać w szafkach. Po chwili ustawiła na stole talerze, wazę z zupą, jakieś jeszcze przekąski.
- Nie krępuj się, poczęstuj się – rzekła. - Z naszej strony nic ci nie grozi.
- Kim pani jest? Gdzie ja jestem? Co to za miejsce? Jak długo tu będę? Czego ode mnie chcecie? - zasypałam ją pytaniami. - Odpowiedz!! - wrzasnęłam roztrzęsionym głosem i uderzyłam pięścią w stół.
- Nazywam się Aeris Gainsborough i jesteś w moim domu. Mam się tobą przez pewien okres zaopiekować. Potem będziesz u kogoś innego.
- U kogo? - warknęłam nienasycona tą odpowiedzią.
- Genesis i Cloud będą ciebie uczyć walki mieczami i bronią palną – odpowiedziała nie spoglądając na mnie.
- To właściwie gdzie do jasnej cholery jestem?! - wykrzyknęłam wstając od stołu i trącając szklankę, która upadła i rozbiła się na kawałeczki. Po chwili zrozumiałam swój błąd i zachowanie. - Przepraszam, nie powinnam się na ciebie tak oburzać – bąknęłam pod nosem.
- Dobrze cię rozumiem. Znalazłaś się w całkowicie nowej sytuacji i miejscu innym niż to, w którym żyłaś. Wiem, co teraz czujesz. Nie martw się, wszystko się niedługo wyklaruje. Zjedz coś – odrzekła spokojnym głosem sprzątając szkło. - Za kilkanaście minut powinni zjawić się tu wszyscy, wtedy dowiesz, się po co cię tu ściągnęliśmy.
Dla mnie te kilkanaście minut ciągnęło się wieczność. W końcu dzwonek drzwi wyjściowych zadzwonił i Aeris pobiegła otworzyć. Nagle w kuchni i na korytarzu zrobiło się tak tłoczno, jakby urządzili tu jarmark. Każdy z przybyłych witał się ze mną, jakbyśmy się znali od lat i nie widzieli tylko jakiś miesiąc. Strasznie było mi głupio. „O co tu chodzi?” zastanawiałam się dłuższą chwilę. Nagle podszedł do mnie wysoki mężczyzna o szczupłej budowie ciała. Miał czerwone włosy, a za nim ustawił się chłopak o blond włosach i ujmującym uśmiechu.
-Witamy w Midgarze. Jestem Genesis a to Cloud – przywitał się ten w czerwonym płaszczu.
- Dlaczego wszyscy tak dziwnie się zachowujecie? Nie jestem żadnym bóstwem ani wyrocznią – mruknęłam na co blondyn się nieco speszył.
- Hm, jak by ci to powiedzieć. Tutaj wiedzieliśmy o tobie od ładnych piętnastu lat. Do tej pory krąży o tobie przepowiednia... - nie dokończył gdyż wszedł mu w słowa czarnowłosy mężczyzna o brązowych oczach.
- Genesis, nie rozpędzaj się tak. Jeszcze na to będzie czas – wtrącił.
- Vincent, ty zawsze musisz swoje trzy grosze wpieprzyć, co? - warknął Genesis, przysiadając obok mnie. - Zresztą jesteśmy rodzeństwem z Nemesis – dodał poklepując mnie po plecach. Popatrzyłam na niego jak na wariata, lecz on się tylko uśmiechnął. Do naszej rozmowy włączył się Cloud.
- Tak, tak. Wiedziałem – szepnął siadając naprzeciw nas. - To dlatego na nią polował Kadaj i Yazoo, prawda?
- Tak. Neme, to ja ciebie, razem z Sephirothem, odesłaliśmy do innego świata byś spokojnie mogła żyć. Jednak teraz musieliśmy cię stamtąd zabrać - powiedział Genesis.
- Dlaczego? - zapytałam zaciekawiona jego opowieścią.
- Niedługo się dowiesz – westchnął. - Aeris zrobisz nam kawy? - zwrócił się do właścicielki domu.
***
Notka tak wyszła jak widać. Myślę, że się spodoba. Piszcie jak zauważycie błędy. Zapraszam do czytania.
No mi się podoba w sumie. Tak maksymalnie przywodzi mi na myśl Final Fantasy... Czyżby fan fick?
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o błędy, no to nie powiem, że ich nie ma. Oto parę, które rzuciły mi się w oczy :
1) Gdy Varia się obudziła, nie było powiedziane gdzie, ale od razu poleciała do drzwi. Jest to dziwne, nienaturalne. Należałoby to opisać. Ty wiesz wszystko, czytelnik tak średnio.
2)" co pierwsze zrobiłam to rozejrzałam się. "
-> Pierwsze CO zrobiłam [...]
3)" "Porwali mnie!!" - wrzasnął głosik w mojej głowie. "Musisz się stąd jak najszybciej wydostać" - podpowiadał " -> Głosik najpierw jest w formie pierwszej osoby, potem drugiej. Trza być konsekwentnym.
4)" Wtem ktoś rzekł głośniej:
- Pójdę sprawdzić jak się ona czuje - odparł kobiecy głos. " -> Odeprzeć = odpowiedzieć. A ona nie miała na co odpowiadać. Czasownik byłby najzupełniej w porządku.
5)"Zaczekam za drzwiami" -> po pierwsze, myślnik. Po drugie, powtórzenie
6)" Wychodząc wpadłam na nią uderzając klamką. " -> Pokręciłaś coś składniowo. Chyba xD Wychodząc, uderzyłam ją klamką, wpadając na nią. Alboo. Gdy wychodziłam, wpadłam na nią, uderzając ją klamką w coś tam coś. No to już zalezy od Ciebie, ale żeby bardziej po polsku brzmiało.
7)" W końcu dzwonek drzwi wyjściowych zadzwonił i Aeris pobiegła otworzyć. " -> Pokrętnie to zdanie. Pobiegła otworzyć co? Bez tego zdanie wygląda na niedokończone, urwane.
8)" przywitał się ten w czerwonym płaszczu. " -> Wszystko ładnie pięknie. Tylko kto ma czerwony płaszcz? Nie było powiedziane.
Sporo? Nie, nawet nie wyrobiłaś średniej sieciowej xD
Jeśli chodzi o akcję to o niebo lepiej niż w poprzedniej notce. Przyczepiłabym się tylko do sposobu przeniesienia się do innego świata. Tak mało oryginalnie. Ale tak ogółem to mi się podoba.
Pozdrawiam~!